mapa

aktualności
Bal Karnawałowy w Muranowskim Klubie Mam
Z okazji trwającego Karnawału Muranowski Klub Mam zaprasza na Bal Przebierańców! Bal odbędzie się w piątek 10 lutego 2012 r. o godzinie 17:00 w Stacji Muranów. W programie przewidziane są zabawy integracyjne, konkursy, poczęstunek oraz Wielka Loteria Fantowa - losy w cenie 1 zł można nabyć na zajęciach w Klubie lub w trakcie Balu.
Uwaga! Zmiany w rozkładzie zajęć Muranowskiego Klubu Mam
Od Nowego Roku w środy zamiast dyskusyjnego klubu mam zapraszamy na angielski dla dzieci.
Zapraszamy na filmowy czwartek, 15 grudnia, o godz.18
Stacja Muranów i wortal Sztuka-Architektury.pl zapraszają jutro, na Andersa 13, o godz. 18, na pokaz filmu "Muzeum Żydowskie w Berlinie".
Bilety: studenci - 10 PLN, pozostali - 15 PLN
Bal Mikołajkowy w Stacji Muranów
Serdecznie zapraszamy na Bal Mikołajkowy, który odbędzie się 6 grudnia o godzinie 16:00 w Muranowskim Klubie Mam w Stacji Muranów (ul. Andersa 13).
Make Up Muranow!/Tworzymy Muranów - wielka sobotnia kumulacja
Zapraszamy 26 listopada 2011 r., w sobotę, od godziny 10, do Stacji Muranów na Andersa 13. Szczegółowy rozkład jazdy na stronie głównej i w zakładce "Make Up Muranów".
Muranowski Klub Mam zaprasza
Serdecznie zapraszamy na spotkanie z wydawcą książki "Twoja kompetentna rodzina" Jespera Juul, które odbędzie się w dniu 23 listopada (środa) w Muranowskim Klubie Mam.
Zapraszamy na pokazy filmów o architekturze!
Muranów to obowiązkowy przystanek dla każdego, kto interesuje się historią polskiej architektury. Jedyne na świecie osiedle-pomnik getta, zrealizowane przez wybitnego polskiego modernistę Bohdana Lacherta zgodnie z koncepcją "Feniksa z popiołów", póżniej zmodyfikowaną w duchu socrealizmu. Nieprzypadkowo właśnie tutaj, w Stacji Muranów przy ul. Andersa 13, wystartował klub i kino architektoniczne - wspólna inicjatywa Stowarzyszenia Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych Stacja Muranów i wortalu Sztuka Architektury. Oto grafik pokazów na listopad i grudzień:
Aktualności Muranowskiego Klubu Mam
Zapraszamy na środowe spotkania Dyskusyjnego Klubu Mam do siedziby Stacji Muranów, ul. Andersa 13 w każdą środę, o godz. 10.30. Spotkania są adresowane szczególnie do mam z niemowlętami (choć nie tylko). Szczegółowe informacje i grafik poniżej.
Go to Israel and start the Dialogue! - nabór do programu wymiany studentów
Tylko do 22 października przyjmowany jest nabór do programu, który bardzo polecamy - zostało jeszcze kilka dni!
Jidysz znów na Muranowie
Centrum Kultury Jidysz Fundacji Shalom, nasi sąsiedzi z Okrąglaka, zapraszają na lektoraty języka jidysz prowadzone na trzech poziomach:
More News...
W enigmatycznych życiorysach Bohdana Lacherta, jakie można znaleźć w internetowych encyklopediach, przykuwa uwagę miejsce urodzenia: Moskwa. Widząc je, mniej zorientowani mogą pomyśleć, że Muranów, podobnie jak Pałac Kultury, projektowali radzieccy architekci. W tym przypadku akurat byłoby to stwierdzenie całkowicie błędne. Skąd więc w 1900 r., bo wtedy urodził się przyszły projektant Muranowa Południowego, jego rodzina wzięła się w Rosji?
Ojcem Bohdana był znany przemysłowiec i działacz społeczny, Wacław Lachert. Rodzina Lachertów miała korzenie francuskie – nazwisko pierwotnie brzmiało „Lachert de Peselin“ (w pełnej formie można je odnaleźć na grobowcu Józefy Wiktorowej z Wróblewskich Lachert de Peselin, matki Wacława, w Łańcuchowie na Lubelszczyźnie) i przywędrowała do Polski z Saksonii. Wacław urodził się w Ostrogu na Wołyniu w 1872 r. Gdy zmarł ojciec (który był rejentem) i warunki życia pozostałych członków rodziny zdecydowanie się pogorszyły, matka z ośmioletnim synem przeniosła się do Warszawy, gdzie prowadziła sklepik, a potem małą pracownię krawiecką. Wacław ukończył IV gimnazjum i Szkołę Handlową Kronenberga, a w 1892 r. znalazł posadę w warszawskiej ekspozyturze moskiewskiej fabryki włókienniczej Prochorowskaja Trechgornaja Manufaktura. Jego praca i umiejętności musiały przypaść do gustu przełożonym, bo zaledwie cztery lata później największy akcjonariusz i członek zarządu Siergiej Prochorow zaproponował dwudziestoparoletniemu chłopakowi stanowisko zastępcy głównego księgowego w moskiewskiej centrali firmy. Od tego awansu miała zacząć się jego błyskawiczna kariera: już w Moskwie awansował najpierw na głównego księgowego (1897 r.), potem dyrektora handlowego (1904 r.), naczelnego dyrektora (1907) i wreszcie – samego prezesa zarządu wielkich zakładów prochorowskich (1914 r.) Dwa lata po objęciu najwyższego stanowiska zrezygnował z dalszej pracy w przedsiębiorstwie, a w 1918 r. wrócił do Polski. W międzyczasie zdążył zasłużyć się w kręgach moskiewskiej Polonii jako m.in. prezes Sokoła, Patronatu Harcerskiego, Polskiego Komitetu Pomocy Jeńcom Wojennym i innych polonijnych organizacji. W 1918 r. postanowił powrócić do Polski. Na pożegnanie i w dowód zasług Siergiej Prochorow podarował Lachertowi – jak głosi rodzinna legenda – zegarek kieszonkowy marki Patek nr 40 z wygrawerowaną dedykacją. Po latach do rodziny Lachertów, już po śmierci Wacława, miał zgłosić się przedstawiciel firmy Patek ze Szwajcarii z propozycją odkupienia czasomierza, jednak Bohdan, ówczesny jego posiadacz, odmówił, twierdząc, że zgodnie z tradycją zegarek ma trafić w ręce najstarszego syna. Ostatecznie i tak – wiele lat później – został sprzedany.
Decydując się na powrót do kraju, zarobione w Rosji pieniądze Lachert postanowił ulokować w majątek Ciechanki w Lubelskiem, który zakupił w 1908 r. Był już wtedy żonaty z Wandą z Lipskich, którą poślubił w 1899 r. w Bazalii na Wołyniu. Na świecie był też już Bohdan, pierworodny syn, urodzony rok po ślubie (Wacław miał w sumie pięcioro dzieci).
Ciechanki były w ruinie po zniszczeniach wojennych, rodzina Lachertów musiała więc odbudować swoją przyszłą siedzibę – dwór z II poł. XIX w. Projekt przebudowy dworu, który wówczas powstał, był pierwszym autorskim projektem architektonicznym Bohdana Lacherta – zrealizowanym już w duchu modernizmu, z płaskim dachem, z czerwonej, nieotynkowanej cegły. Zaprojektował też szkołę (ma zostać nazwana jego imieniem) i kółko rolnicze. Dziś dwór w Ciechankach znajduje się w opłakanym stanie – po 1945 r. został upaństwowiony i ulokowano w nim siedzibę Państwowego Ośrodka Maszynowego, który potem zbankrutował i przeszedł na własność syndyka. Sąsiadujący z dworem park o powierzchni ok. 2,5 ha został uznany za zabytek przyrody.
Ojcem Bohdana był znany przemysłowiec i działacz społeczny, Wacław Lachert. Rodzina Lachertów miała korzenie francuskie – nazwisko pierwotnie brzmiało „Lachert de Peselin“ (w pełnej formie można je odnaleźć na grobowcu Józefy Wiktorowej z Wróblewskich Lachert de Peselin, matki Wacława, w Łańcuchowie na Lubelszczyźnie) i przywędrowała do Polski z Saksonii. Wacław urodził się w Ostrogu na Wołyniu w 1872 r. Gdy zmarł ojciec (który był rejentem) i warunki życia pozostałych członków rodziny zdecydowanie się pogorszyły, matka z ośmioletnim synem przeniosła się do Warszawy, gdzie prowadziła sklepik, a potem małą pracownię krawiecką. Wacław ukończył IV gimnazjum i Szkołę Handlową Kronenberga, a w 1892 r. znalazł posadę w warszawskiej ekspozyturze moskiewskiej fabryki włókienniczej Prochorowskaja Trechgornaja Manufaktura. Jego praca i umiejętności musiały przypaść do gustu przełożonym, bo zaledwie cztery lata później największy akcjonariusz i członek zarządu Siergiej Prochorow zaproponował dwudziestoparoletniemu chłopakowi stanowisko zastępcy głównego księgowego w moskiewskiej centrali firmy. Od tego awansu miała zacząć się jego błyskawiczna kariera: już w Moskwie awansował najpierw na głównego księgowego (1897 r.), potem dyrektora handlowego (1904 r.), naczelnego dyrektora (1907) i wreszcie – samego prezesa zarządu wielkich zakładów prochorowskich (1914 r.) Dwa lata po objęciu najwyższego stanowiska zrezygnował z dalszej pracy w przedsiębiorstwie, a w 1918 r. wrócił do Polski. W międzyczasie zdążył zasłużyć się w kręgach moskiewskiej Polonii jako m.in. prezes Sokoła, Patronatu Harcerskiego, Polskiego Komitetu Pomocy Jeńcom Wojennym i innych polonijnych organizacji. W 1918 r. postanowił powrócić do Polski. Na pożegnanie i w dowód zasług Siergiej Prochorow podarował Lachertowi – jak głosi rodzinna legenda – zegarek kieszonkowy marki Patek nr 40 z wygrawerowaną dedykacją. Po latach do rodziny Lachertów, już po śmierci Wacława, miał zgłosić się przedstawiciel firmy Patek ze Szwajcarii z propozycją odkupienia czasomierza, jednak Bohdan, ówczesny jego posiadacz, odmówił, twierdząc, że zgodnie z tradycją zegarek ma trafić w ręce najstarszego syna. Ostatecznie i tak – wiele lat później – został sprzedany.
Decydując się na powrót do kraju, zarobione w Rosji pieniądze Lachert postanowił ulokować w majątek Ciechanki w Lubelskiem, który zakupił w 1908 r. Był już wtedy żonaty z Wandą z Lipskich, którą poślubił w 1899 r. w Bazalii na Wołyniu. Na świecie był też już Bohdan, pierworodny syn, urodzony rok po ślubie (Wacław miał w sumie pięcioro dzieci).
Ciechanki były w ruinie po zniszczeniach wojennych, rodzina Lachertów musiała więc odbudować swoją przyszłą siedzibę – dwór z II poł. XIX w. Projekt przebudowy dworu, który wówczas powstał, był pierwszym autorskim projektem architektonicznym Bohdana Lacherta – zrealizowanym już w duchu modernizmu, z płaskim dachem, z czerwonej, nieotynkowanej cegły. Zaprojektował też szkołę (ma zostać nazwana jego imieniem) i kółko rolnicze. Dziś dwór w Ciechankach znajduje się w opłakanym stanie – po 1945 r. został upaństwowiony i ulokowano w nim siedzibę Państwowego Ośrodka Maszynowego, który potem zbankrutował i przeszedł na własność syndyka. Sąsiadujący z dworem park o powierzchni ok. 2,5 ha został uznany za zabytek przyrody.

Szkice z projektu dworu w Ciechankach - z prywatnego archiwum państwa Danuty i Rudolfa Lachertów, udostępnione dzięki ich uprzejmości
Bohdan Lachert – jak wynika z relacji rodziny – wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej – po stronie Polski. Mało brakowało, a przypłaciłby to życiem. Gdy rozchorował się na tyfus, a koledzy wieźli go do lazaratu furmanką, spotkali po drodze krasnoarmiejców. Ci zlustrowali chorego i uznawszy, że musi być paniczykiem, a więc wrogiem ludu, wsadzili go do obozu czerezwyczajki, skazując na śmierć. Wyroku nie wykonano jednak od razu, bo Lachert wkupił się w łaski Rosjan, rysując ich portrety. W międzyczasie Wacław Lachert – przez swoje znajomości – dotarł do obozu i wykupił syna. To zdarzenie nie zaciążyło jednak na poglądach Bohdana, które aż do śmierci były zdecydowanie lewicowe – wyjątek w rodzinie.
Wacław Lachert, po powrocie do kraju, niebawem trafił do stolicy, gdzie czekały na niego kierownicze stanowiska w urzędach. Został naczelnym dyrektorem Państwowego Urzędu Zakupów Artykułów Pierwszej Potrzeby, założył Towarzystwo Eksploatacji Soli Potasowych, odbudował cukrownię Guzów, od 1925 r. zasiadał w zarządzie Zakładów Przemysłowych K. Machlejd. Tymczasem Bohdan - w latach 1920-26 - studiował na Politechnice Warszawskiej. Tam poznał dwa lata młodszego Józefa Szanajcę, z którym przez kolejnych kilkanaście lat, aż do śmierci Szanajcy w 1939 r., połączyła go przyjaźń i wspólna praca. Sam Lachert pisał o niej tak: „Tworzyliśmy z Józefem Szanajcą całkowitą wspólnotę. Była to największa, niepowtarzalna przyjaźń mojego życia. Myślę, że taka przyjaźń należy do największych wydarzeń, jakie człowieka mogą spotkać“.

Bohdan Lachert (po prawej) i Józef Szanajca w 1929 r., na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu. Zdjęcie pochodzi ze strony Serwisu Architektonicznego Ronet.pl: http://www.ronet.pl/index.php?mod=inne&inne_id=266
Józef Szanajca był drobniejszy i niższy od Bohdana Lacherta – co widać na wspólnych zdjęciach. Nosił gorset ortopedyczny, którego nie chciał się pozbyć, nawet gdy był już niepotrzebny, bo lekarze zapowiedzieli, że po takiej operacji musiałby liczyć się z dwumiesięczną przerwą w pracy. Jak wspominał przyjaciel - codziennie zażywał środki przeciwbólowe i wypijał hektolitry kawy, by pobudzać pracę serca. Razem z Bohdanem sporo podróżowali do różnych miejscowości w Europie i Afryce Północnej albo odpoczywali w rodzinnym dworze Lachertów w Ciechankach, który ozdobiło wykonane wspólnie formistyczne sgraffito. Dzielili się też po połowie zyskami ze wszystkich odpłatnych prac. A pierwsze ich wspólne projekty powstały tuż po studiach – kościół Św. Rocha w Białymstoku, gmach Szkoły Nauk Politycznych w Warszawie i „Tani Dom" na Targach Wschodnich we Lwowie. Jednym z pierwszych ich dzieł – i rodzajem wyznania wiary w nową religię – modernizm - była też willa Szyllerów przy Wale Miedzeszyńskim 756, utrzymana w modnym wówczas stylu okrętowym (niestety rozebrana w 2002 r., podczas poszerzania Wału), o której zachowawczy Kurier Warszawski (zapewne ku radości twórców, wyznających idee Le Corbusiera) pisał tak: „Niesymetryczna "pudełkowa" bryła, każda elewacja inna, rzędy małych okien, pełno balkonów i tarasów, kręte schody na dach i wysokie kominy. Po prostu maszyna do mieszkania. Sprawia wrażenie kurników budowanych za pomocą skrzyń z cegły i betonu". Kolejną realizacją, której zdjęcia można dziś oglądać w atlasach architektury, był przeznaczony dla trzech rodzin dom Lachertów przy ul. Katowickiej 9-11-11 a o otwartej przestrzeni wewnętrznej w duchu Pawilonu L'Esprit Nouveau i pełnym wdzięku układzie elewacji wyniesionej na lekkich słupach, gdzie aż do śmierci w 1987 r. mieszkał Bohdan Lachert wraz z rodziną, a także ulokowała się wspólna pracownia architektoniczna Lacherta i Szanajcy. Jak pisze Marta Leśniakowska w książce "Architektura w Warszawie" (Arkada, Pracownia Historri Sztuki, Warszawa 2004) dom przy Katowickiej był drugą w Polsce (po willi Brukalskich) realizacją skrajnie awangardowej architektury i pierwszą w kraju konstrukcją z lekkiego betonu celolitu. Zaprojektowano go według pięciu punktów architektury nowoczesnej Le Corbusiera, guru dwójki młodych architektów (wolny plan, taras na dachu, wolna elewacja, pasmowe okna, budynek na słupach). W ciągu siedemnastu lat współpracy tandem Lachert-Szanajca stworzył razem około stu pięćdziesięciu projektów, z czego blisko czterdzieści doczekało się realizacji. Prawie siedemdziesiąt spośród tych projektów brało udział w konkursach, pięćdziesiąt zostało nagrodzonych - w tym dwadzieścia pięć zdobyło pierwszą nagrodę. Zwieńczeniem był był Grand Prix za Polski Pawilon Gospodarczy na Światowej Wystawie „Sztuka i Technika" w Paryżu w 1937 r.

Dom Lachertów przy ul. Katowickiej. Zdjęcie z archiwum rodziny
W czasie, gdy spółka Lachert-Szanajca święciła pierwsze triumfy, ojciec Bohdana, Wacław (dla którego syn, wspólnie z Józefem zaprojektował przebudowę sąsiedniego domu przy ul. Katowickiej 7 a z charakterystyczną klatką schodową zamknietą w betonowo-szklanej wieży) kontynuował karierę przemysłowca. Został naczelnym dyrektorem i prezesem zarządu słynnych Zjednoczonych Zakładów K.W. Schleibler i K. Grohmann w Łodzi, na początku lat 30. organizował kartel włókienniczo-przędzalniczy w Łodzi. Działał też w Polskim Czerwonym Krzyżu – podczas wojny był jego prezesem, przeciwstawiając się m.in. współpracy z niemieckim odpowiednikiem tej organizacji i udziałowi PCK w propagandowych akcjach niemieckich, jak wyjazd do Katynia czy wizytacje obozu jeńców w Murnau.
Przyjaźń Bohdana Lacherta z Józefem Szanajcą trwała nadal. Także wówczas, gdy Bohdan Lachert ożenił się i założył rodzinę (Szanajca do końca życia został kawalerem), a tym bardziej, gdy dwa lata przed wybuchem II wojny światowej zamieszkali niedaleko siebie – Bohdan z rodziną na ul. Katowickiej, Józef - na Czeskiej 18 (w zaprojektowanym przez Bohdana, a wykończonym samodzielnie domu), spotykając się codziennie choćby na wspólnych posiłkach. Szanajca był traktowany jako członek rodziny Lachertów – mówili na niego „pan Józio“. W 1938 r. cała rodzina – z Ireną Lachertową oraz synami Bohdana Rudolfem i Krzysztofem – wybrali się na rejs Batorym.

Bohdan Lachert z żoną Ireną oraz synami Rudolfem i Krzysztofem. Zdjęcie z prywatnego archiwum państwa Danuty i Rudolfa Lachertów, udostępnione dzięki ich uprzejmości
Tą idyllę - i najlepszy okres w twórczości Bohdana Lacherta - przerwała dopiero wojna. Józef Szanajca zginął już w pierwszym jej miesiącu - 24 września 1939 r., w Płazowie na Lubelszczyźnie, za kierownicą swojej sportowej Tatry, trafiony kulą z serii karabinu maszynowego w czoło, gdy uczestniczył w nocnym patrolu wojska. Miał zaledwie 37 lat. Dwa lata później Bohdan Lachert odebrał dokumenty i przedmioty należące do zmarłego przyjaciela. Po powrocie do Warszawy zamknął się w pracowni i zaczął tworzyć popiersie Szanajcy. Jak sam wspominał – praca nad nim zajęła mu „około dwu tysięcy godzin wyrwanych zostało ponurej okupacji hitlerowskiej. Pracowałem pod urokiem pogłosu przeszłości“. Były to lata 1943—1944.
Kopia „pomnika przyjaźni“ trafiła na ulicę nazwaną imieniem Józefa Szanajcy na warszawskiej Pradze w czterdziestą rocznicę śmierci architekta – odlane z brązu popiersie na obłożonej płytami szarego granitu ścianie wysokości około trzech metrów. W 1996 r. zostało skradzione. Kolejną kopię umieszczono na ul. Szanajcy cztery lata później.
Podczas okupacji Bohdan Lachert, podobnie jak inni profesorowie Politechniki Warszawskiej, wykładał w liceum budowlanym. Dom Lachertów przy Katowickiej 9, tak jak przed wojną, był nadal jednym z głównych miejsc spotkań architektów związanych z awangardową grupą Praesens, do której należeli Lachert i Szanajca. Ale zmienił się też – głównie za sprawą żony Bohdana, Ireny (pseudonim okupacyjny: Agata), przed wojną zaangażowanej działaczki społecznej, w miejsce spotkań członków ruchu oporu. Tu odbywały się zebrania Komendy Głównej Armii Krajowej i szkolenia szeregowych jej członków, stąd koloportowano prasę podziemną, w garażu stały samochody Komendy Dywersji. Na Katowicką do Ireny Lachert, nazywanej też „ciotką“, trafiali również „cichociemni“, których uczono, jak mają poruszać się po okupowanym kraju. Jak wspominał Stanisław Jankowski, jeden z „cichociemnych“: „Z „ciotką“ spotykał się każdy z nas po zgłoszeniu się na adres kontaktowy w Warszawie. „Ciotka“ prowadziła do pierwszego "gorącego" konspiracyjnego mieszkania, zaopatrywała w pierwsze fałszywe dokumenty, uczyła abecadła konspiracyjnego życia w okupowanej Warszawie. Jednemu pomogła w pozbyciu się strachu odbierającego spokój, drugiego oduczyła niepotrzebnej głupiej brawury. Za każdego nadstawiała karku. Nazwa "ciotka" powstała i przylgnęła samorzutnie. Nazwisko fałszywe, często zmieniane - więc najprościej było "ciociu". Umówić się przez telefon, zostawić wiadomość na "skrzynce", rozmawiać idąc ulicą".W domu Lachertów ukrywali się też wyprowadzani z getta znajomi Żydzi. Wspomina o tym Irena Lachert w swoim pamiętniku, obejmującym okres od września 1939 r. do lipca 1944 r.: "Opiekowaliśmy się przez półtora roku sześciorgiem dzieci żydowskich, z których każde trafiło do nas inną drogą, a które zasługują na poświęcenie im kilku słów, tak dzieje każdego z nich były tragiczne i różnorodne. Rozpoczął tą serię syn kolegi mego męża, chłopak lat dwunastu, wybitnie zdolny i inteligentny, który mieszkał u nas jakiś czas w chwili gdy rodzice jego rozstrzygali problemat: przenieść się w wymaganym terminie do getta, czy też pozostać po naszej stronie. W ostatniej chwili wybrali pierwszą alternatywę, odwiozłam więc im Piotra na pół godziny przed zamknięciem murów, wynosząc podczas powrotu niezapomniane wrażenie, jakby zamykało się wieko trumny nad tysiącami żywych i uczucie zawstydzenia, że mnie wolno wyjść". Niewykluczone, że to doświadczenie miało wpływ na późniejszy projekt osiedla-gettowego pomnika, jakim według Lacherta miał stać się Muranów. Chłopcem, o którym mowa, był Piotruś Goldberg, syn znanego przedwojennego architekta. W czerwcu kolejnego roku wrócił do rodziny Lachertów na wakacje, wyprowadzony przez Bohdana Lacherta z getta przez budynek sądów na Lesznie. Po dwóch miesiącach trafił do przyjaciół rodziny, gdzie dostał "aryjskie" papiery. Stamtąd został przekazany kolejnej, już tym razem obcej rodzinie, u której szczęśliwie przetrwał wojnę.
Powstanie Warszawskie zastało Lachertów w Ciechankach. W 1945 r. Bohdan Lachert i jego syn Rudolf – wówczas przyszły architekt, znaleźli się w grupie architektów pod kierunkiem Józefa Sigalina, wysłanych z Lublina do stolicy przez nowe władze (a konkretnie Biuro Planowania przy Rządzie Tymczasowym w porozumieniu z prezydentem Warszawy), by ocenić rozmiar zniszczeń wojennych i przygotować się do odbudowy miasta. Po wojnie Bohdan wznowił wykłady na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a od 1948 r. zaczął prowadzić tam Katedrę Projektowania Przemysłowego. I projektował nadal. Pierwszym powojennym dziełem Lacherta, stworzonym na bazie współnego projektu z Szanajcą jeszcze sprzed wojny – jest siedziba Urzędu Pocztowo-Telekomunikacyjnego na Pradze, przy ul. Targowej 73. Zgodnie z trendami z lat 30. użyto do jego wykonania szarej cegły cementowej, skontrastowanej z rustykalnym kamieniem na cokole. Niestety, cegłę póżniej zamalowano, budynek przeszedł też wypaczające jego kształt przeróbki w latach 60. Kolejnym dziełem był gmach PKO na ul. Marszałkowskiej 124 (1948). Wówczas też, w Pracowni Architektonicznej ZOR (Zakłady Osiedli Robotniczych) zaczął powstawać projekt dzielnicy Muranów – miasta-pomnika, modernistycznej utopii. Jak wspomina Rudolf Lachert, Bohdan wierzył, że nowa władza pozwoli mu zrealizować pierwsze tak obszerne architektoniczne marzenie. Okazało się to iluzją – na początku lat 50., gdy dominującą doktryną stał się socrealizm, budynki zaczęto „upiększać“ zgodnie z odgórnymi zaleceniami.
Spory udział w projektowaniu Muranowa Południowego mieli studenci Bohdana Lacherta, zwłaszcza trójka ulubieńców jeszcze z czasów wojny, gdy wykładał w liceum budowlanym: Wacław Eytner, Tadeusz Mrówczyński i Józef Jakubowski, którzy później, w latach 50., już bez jego udziału projektowali inne budynki na Muranowie Północnym i Zachodnim (w rejonie ul. Dzielnej, Stawek, Okopowej i po obu stronach dzisiejszej al. Jana Pawła II).
Ingerencje nowej władzy w muranowski projekt nie zraziły Bohdana Lacherta. Współprojektował Cmentarz Żołnierzy Radzieckich i realizował inne projekty – m.in. biorąc udział w konkursach na pawilon polski Expo 58 w Brukseli, tworząc pomnik Playa Giron na Kubie (wraz z Barbarą Zbrożyną i Adolfem Ryszką, 1964), ratusz w Amsterdamie (z Janem Cianciarą i Hubertem Dąbrowskim, 1968), dworzec kolejowo-autobusowy w Lublinie (z Andrzejem Pawlikiem i Jackiem Lubańskim, 1970), Instytut Technologii i Konstrukcji Maszyn przy Al. Jerozolimskich (z drugą żoną Krystyną Lachert oraz Andrzejem i Elżbietą Lubiatowskimi, 1974) oraz Bibliotekę Narodową w Teheranie (z Wincentym Szoberem i Jackiem Lubańskim, 1978).
A co działo się w tym czasie z Wacławem Lachertem? Były przemysłowiec trafił do Centrali Tekstylnej w Łodzi, potem pracował jako rzeczoznawca w Okręgowym Urzędzie Likwidacyjnym w Szczecinie. Zmarł w Warszawie w 1951 r. Podobnie jak syn, pochowany jest na Powązkach.
W ślady Bohdana poszli jego synowie – Rudolf i Krzysztof, oraz wnuczka, Ewa Lachert-Stryjkowska - właścicielka pracowni architektonicznej Lachert.
Beata Chomątowska
Kopia „pomnika przyjaźni“ trafiła na ulicę nazwaną imieniem Józefa Szanajcy na warszawskiej Pradze w czterdziestą rocznicę śmierci architekta – odlane z brązu popiersie na obłożonej płytami szarego granitu ścianie wysokości około trzech metrów. W 1996 r. zostało skradzione. Kolejną kopię umieszczono na ul. Szanajcy cztery lata później.
Podczas okupacji Bohdan Lachert, podobnie jak inni profesorowie Politechniki Warszawskiej, wykładał w liceum budowlanym. Dom Lachertów przy Katowickiej 9, tak jak przed wojną, był nadal jednym z głównych miejsc spotkań architektów związanych z awangardową grupą Praesens, do której należeli Lachert i Szanajca. Ale zmienił się też – głównie za sprawą żony Bohdana, Ireny (pseudonim okupacyjny: Agata), przed wojną zaangażowanej działaczki społecznej, w miejsce spotkań członków ruchu oporu. Tu odbywały się zebrania Komendy Głównej Armii Krajowej i szkolenia szeregowych jej członków, stąd koloportowano prasę podziemną, w garażu stały samochody Komendy Dywersji. Na Katowicką do Ireny Lachert, nazywanej też „ciotką“, trafiali również „cichociemni“, których uczono, jak mają poruszać się po okupowanym kraju. Jak wspominał Stanisław Jankowski, jeden z „cichociemnych“: „Z „ciotką“ spotykał się każdy z nas po zgłoszeniu się na adres kontaktowy w Warszawie. „Ciotka“ prowadziła do pierwszego "gorącego" konspiracyjnego mieszkania, zaopatrywała w pierwsze fałszywe dokumenty, uczyła abecadła konspiracyjnego życia w okupowanej Warszawie. Jednemu pomogła w pozbyciu się strachu odbierającego spokój, drugiego oduczyła niepotrzebnej głupiej brawury. Za każdego nadstawiała karku. Nazwa "ciotka" powstała i przylgnęła samorzutnie. Nazwisko fałszywe, często zmieniane - więc najprościej było "ciociu". Umówić się przez telefon, zostawić wiadomość na "skrzynce", rozmawiać idąc ulicą".W domu Lachertów ukrywali się też wyprowadzani z getta znajomi Żydzi. Wspomina o tym Irena Lachert w swoim pamiętniku, obejmującym okres od września 1939 r. do lipca 1944 r.: "Opiekowaliśmy się przez półtora roku sześciorgiem dzieci żydowskich, z których każde trafiło do nas inną drogą, a które zasługują na poświęcenie im kilku słów, tak dzieje każdego z nich były tragiczne i różnorodne. Rozpoczął tą serię syn kolegi mego męża, chłopak lat dwunastu, wybitnie zdolny i inteligentny, który mieszkał u nas jakiś czas w chwili gdy rodzice jego rozstrzygali problemat: przenieść się w wymaganym terminie do getta, czy też pozostać po naszej stronie. W ostatniej chwili wybrali pierwszą alternatywę, odwiozłam więc im Piotra na pół godziny przed zamknięciem murów, wynosząc podczas powrotu niezapomniane wrażenie, jakby zamykało się wieko trumny nad tysiącami żywych i uczucie zawstydzenia, że mnie wolno wyjść". Niewykluczone, że to doświadczenie miało wpływ na późniejszy projekt osiedla-gettowego pomnika, jakim według Lacherta miał stać się Muranów. Chłopcem, o którym mowa, był Piotruś Goldberg, syn znanego przedwojennego architekta. W czerwcu kolejnego roku wrócił do rodziny Lachertów na wakacje, wyprowadzony przez Bohdana Lacherta z getta przez budynek sądów na Lesznie. Po dwóch miesiącach trafił do przyjaciół rodziny, gdzie dostał "aryjskie" papiery. Stamtąd został przekazany kolejnej, już tym razem obcej rodzinie, u której szczęśliwie przetrwał wojnę.
Powstanie Warszawskie zastało Lachertów w Ciechankach. W 1945 r. Bohdan Lachert i jego syn Rudolf – wówczas przyszły architekt, znaleźli się w grupie architektów pod kierunkiem Józefa Sigalina, wysłanych z Lublina do stolicy przez nowe władze (a konkretnie Biuro Planowania przy Rządzie Tymczasowym w porozumieniu z prezydentem Warszawy), by ocenić rozmiar zniszczeń wojennych i przygotować się do odbudowy miasta. Po wojnie Bohdan wznowił wykłady na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a od 1948 r. zaczął prowadzić tam Katedrę Projektowania Przemysłowego. I projektował nadal. Pierwszym powojennym dziełem Lacherta, stworzonym na bazie współnego projektu z Szanajcą jeszcze sprzed wojny – jest siedziba Urzędu Pocztowo-Telekomunikacyjnego na Pradze, przy ul. Targowej 73. Zgodnie z trendami z lat 30. użyto do jego wykonania szarej cegły cementowej, skontrastowanej z rustykalnym kamieniem na cokole. Niestety, cegłę póżniej zamalowano, budynek przeszedł też wypaczające jego kształt przeróbki w latach 60. Kolejnym dziełem był gmach PKO na ul. Marszałkowskiej 124 (1948). Wówczas też, w Pracowni Architektonicznej ZOR (Zakłady Osiedli Robotniczych) zaczął powstawać projekt dzielnicy Muranów – miasta-pomnika, modernistycznej utopii. Jak wspomina Rudolf Lachert, Bohdan wierzył, że nowa władza pozwoli mu zrealizować pierwsze tak obszerne architektoniczne marzenie. Okazało się to iluzją – na początku lat 50., gdy dominującą doktryną stał się socrealizm, budynki zaczęto „upiększać“ zgodnie z odgórnymi zaleceniami.
Spory udział w projektowaniu Muranowa Południowego mieli studenci Bohdana Lacherta, zwłaszcza trójka ulubieńców jeszcze z czasów wojny, gdy wykładał w liceum budowlanym: Wacław Eytner, Tadeusz Mrówczyński i Józef Jakubowski, którzy później, w latach 50., już bez jego udziału projektowali inne budynki na Muranowie Północnym i Zachodnim (w rejonie ul. Dzielnej, Stawek, Okopowej i po obu stronach dzisiejszej al. Jana Pawła II).
Ingerencje nowej władzy w muranowski projekt nie zraziły Bohdana Lacherta. Współprojektował Cmentarz Żołnierzy Radzieckich i realizował inne projekty – m.in. biorąc udział w konkursach na pawilon polski Expo 58 w Brukseli, tworząc pomnik Playa Giron na Kubie (wraz z Barbarą Zbrożyną i Adolfem Ryszką, 1964), ratusz w Amsterdamie (z Janem Cianciarą i Hubertem Dąbrowskim, 1968), dworzec kolejowo-autobusowy w Lublinie (z Andrzejem Pawlikiem i Jackiem Lubańskim, 1970), Instytut Technologii i Konstrukcji Maszyn przy Al. Jerozolimskich (z drugą żoną Krystyną Lachert oraz Andrzejem i Elżbietą Lubiatowskimi, 1974) oraz Bibliotekę Narodową w Teheranie (z Wincentym Szoberem i Jackiem Lubańskim, 1978).
A co działo się w tym czasie z Wacławem Lachertem? Były przemysłowiec trafił do Centrali Tekstylnej w Łodzi, potem pracował jako rzeczoznawca w Okręgowym Urzędzie Likwidacyjnym w Szczecinie. Zmarł w Warszawie w 1951 r. Podobnie jak syn, pochowany jest na Powązkach.
W ślady Bohdana poszli jego synowie – Rudolf i Krzysztof, oraz wnuczka, Ewa Lachert-Stryjkowska - właścicielka pracowni architektonicznej Lachert.
Beata Chomątowska











